niedziela, 26 kwietnia 2015

Jeszcze jeden rok do przodu.

Dziś kolejna już siódma rocznica naszego ślubu...
Pamiętam jak by to było dziś. Pogoda była wczesnowiosenna na drzewach listki jeszcze nie wyjrzały z pączków. Tak bardzo obawialiśmy się deszczu, bo nie kupiłam żadnego wdzianka .

Dzień wcześniej szukaliśmy fajnego pleneru do zdjęć i oczywiści skończyło się tylko na zdjęciach na Starym Mieście. Mieliśmy wrażenie, że inni bardziej się stresują  i przeżywają niż my.
Było piękne słońce.
My uśmiechnięci, odświętnie ubrani cieszyliśmy się sobą i naszymi bliskimi zgromadzonymi w ogół. Nie było stresu, nie było łez - no oprócz wzruszenia...
Wiele można by teraz poprawić dodać by ten dzień był bardziej wyjątkowy..wiele osób mogłam jeszcze zaprosić, wiele też zaprosiłam chyba niepotrzebnie...ale nie da się ukryć, że czuliśmy się swobodnie i szczęśliwi...
Nic nie wskazywało że będziemy mieć problemy z niepłodnością, że tak szybko uda nam się kupić mieszkanie że ja będę mieć problemy by znaleźć pracę, że w ogóle wrócę do rodzinnych stron...nikt o tym wtedy nie myślał....Bawiliśmy się jak na świetnej dyskotece :-)
Nigdy nie myślałam, że moje życie potoczy się właśnie tak
Pamiętam dokładnie nasze pierwsze spotkanie.
Pamiętam jak A. wprowadził się na stancję do domu, w którym i ja wynajmowałam pokój już od dawna i nie pałałam do niego jakąś szczególna sympatią, wręcz irytował mnie często (może to był jakiś znak -> żarcik).
Pamiętam jak mało mówił skąd jest i co robi a wszystkie dziewczyny napastowały go wręcz bo chciały to wszystko wiedzieć - Ja w tym czasie brałam rower i wyjeżdżałam samotnie na 2-3 godziny by odetchnąć od zgiełku stancjowego życia.
Pamiętam moje pierwsze wakacje spędzone na stancji, które przepracowałam bardzo ciężko by zdołać się utrzymać za swoje. To był właśnie najwspanialszy nasz czas. To właśnie wtedy znaleźliśmy w spólny język to wtedy długo rozmawialiśmy, spacerowaliśmy godzinami. To wtedy poznawaliśmy się od podstaw i zdawaliśmy sobie sprawę ile nas łączy i że nie raz rozumiemy się bez słów.
Tyle nas łączyło, ale też dużo dzieliło zanim doszliśmy do tego że jesteśmy dla siebie stworzeni.
Musiał upłynąć cały rok by znaleźć do siebie drogę. A droga była bardzo kręta, wyboista i grząska.
Przez ten cały rok przyjaźniliśmy się, choć był też czas gdzie oddaliliśmy się do siebie na tyle że nie zamieniliśmy nawet słowa ze sobą...połączyła nas wspólna wyprowadzka. - no tak wspólna niedola łączy. Zamieszkaliśmy już w mniejszym gronie 5 osobowym. 4 dziewczyny i jeden rodzynek - mój mąż.
Na 60 metrach już ciężko było się unikać, więc mieszkaliśmy jak jedna wielka rodzina, wspólne śniadania, obiady kolacje. Wspólne płacenie rachunków, załatwianie spraw. Wszystko jak w komunie - wspólne. Dopiero tam poznaliśmy się na prawdę, dopiero tam utwierdziwszy się w przekonaniu że coś jest na rzeczy - oczywiście każde z nas upewniało się osobno nie dając po sobie poznać... Dopiero tam moje serce zabiło na prawdę mocno, mimo,  iż tkwiłam już w 7-letnim chorym związku, którego nie potrafiłam skończyć.
To właśnie tam był przełom w moim myśleniu. A miłość do mojego A. musiała być tak mocna, iż pomimo zbliżającej się obrony pracy magisterskiej i reszty walących się problemów, nie mając pewności do tego czy kiedykolwiek będziemy razem i czy On w ogóle mnie chce, zakończyłam w dniu obrony swój dotychczasowy związek. Nie było mi łatwo, lecz nie potrafiłam żyć z myślą, że pokochałam kogoś innego nie było by to uczciwe w stosunku do A. do byłego i do samej siebie.To był najtrudniejszy okres w moim życiu.
Najtrudniejsza decyzja jaką kiedykolwiek musiałam podjąć. Dziewczyny ( jeśli mnie czytają - pozdrawiam) , które z nami mieszkały bardzo dokładnie zapewne pamiętają tamten okres burzy i naporu...widziały na własnych oczach co się dzieje miedzy nami....i bardzo mnie wspierały, gdyby nie one nie wiem czy dała bym radę!Dzięki Asiu, Aniu i Igo! Sama jak cofam się myślami do tamtego czasu wydaje mi się że śnię - że to jakaś telenowela - ale nie to moje życia...nasze życie...
Dzień po mojej słynnej obronie gdzie wszyscy, z którymi mieszkałam łącznie z A stawili się jak jeden by ze mną być, dzień po zakończeniu mojego związku, mój obecny mąż wyjawił mi iż czuje dokładnie to samo co ja - od tamtej pory jesteśmy razem. w czerwcu stuknie 9 lat. Praktycznie parę miesięcy po tym dniu postanowiliśmy się pobrać, niestety terminy załadowane więc czekaliśmy aż do 26.04.2008. To data naszego ślubu - to był piękny ślub i piękne wesele. Teraz motylków w brzuchu już nie ma, jest wsparcie, jest bezpieczeństwo, jest dojrzała miłość, jest rodzina, jest owoc naszej miłości Jan i dużo pięknych dni przed nami.Choć czasem miło popatrzeć wstecz i pomyśleć , że jednak slogan "miłość zwycięży wszystko" to nie tylko bajka. Bajką jest nasze życie, które wciąż razem budujemy.

No to się wywnętrzyłam.

Kochany mężu, życzę Nam jeszcze wielu tak wspaniałych lat.  Życzę dojrzałej miłości, szacunku i zrozumienia. Mniej kłótni i więcej rozmów. Więcej czułości a mniej internetów :-) No i jeszcze jednego potomka Nam życzę by miłości było więcej :-)
Kocham Cię!

Trochę wspomnień :







Na zawsze!



19 komentarzy:

  1. Kochana życzę Wam kolejnych lat pełnych szczęścia i miłości :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkiego, co najlepsze i kolejnych takich rocznic!

    Piękne zdjęcia:).

    OdpowiedzUsuń
  3. Oby miłość z każdym rokiem się potęgowała! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super zdjęcia! :) Życzę Wam miłości oczywiście, wzajemnego szacunku do siebie i tego, abyście zawsze podążali tą słoneczną stroną ulicy, bez smutków i zmartwień! ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Dużo miłości, zrozumienia i spełnienia marzeń!
    Przepiękne zdjęcia!
    Uściski i buziaki:*

    ps. odezwę się niebawem:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystkiego najlepszego Wam życzę - całego morza miłości i spełnienia marzeń o kolejnym potomku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby się spełniło. Dziękuję bardzo!

      Usuń
  7. wszystkiego dobrego <3 Niech Wam się wiedzie jeszcze długo długo - jak napisałaś - na zawsze. (PS. ja Menża znałam 3 lata jako "kolegę" - nawet mu dziewczyny szukałam i też mnie nieco irytował wtedy :D )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ten los potrafi płatać figle...Jesteście dla siebie stworzeni to widać :) Buziaki dla was:-*

      Usuń
  8. Kochani, kolejnych szczęśliwych lat razem.

    OdpowiedzUsuń

Informuję, iż Twój komentarz będzie widoczny po zatwierdzeniu :-)
Strefa wolna od hejtu i obraźliwych komentarzy!!