niedziela, 28 lutego 2016

doniesienia z pola walki...

Walczymy...wszyscy walczymy z grypą!
plany były inne...
Grypa zaplanowała za nas.

niedziela, 14 lutego 2016

Taki szybki skrót wiadomości :)

Witam i przepraszam za tak długą nieobecność.
Szczerze to nie wyrabiam, wciąż nie mam czasu, a jak już go znajdę to nie wiem od czego zacząć...tak długo mnie tu nie było, że sama się zastanawiałam czy jest sens i czy jeszcze ktoś tu zagląda.

niedziela, 1 listopada 2015

Czas na refleksje

Dziś jest dzień, gdzie mogłam na chwile przystanąć i spokojnie zastanowić się nad życiem, nad tym co ważne i nad tym nad czym nie powinnam się zatrzymywać ani minuty.
Jaśka rozbolało ucho, wiec dla pewności zostaliśmy w domu i niestety nie pójdę dziś odwiedzić bliskich mi osób, które już odeszły, ale wcale nie oznacza to że w dniu dzisiejszym nie myślę i nie nie łączę się w modlitwie.

Dziś też doszłam do wniosku, do którego dochodziłam już wiele razy, że żyjemy zbyt szybko i za wiele nam umyka, zbyt wiele na prawdę ważnych rzeczy. Wydaje się nam, że bliscy zawsze będą obok, że nasze dzieci zawsze będą małe, że świat będzie zawsze taki sam ... Jak bardzo się niestety mylimy..ja się mylę ... bo tak na prawdę nie zwracam na to w ogóle uwagi.
Dużo czasu przecieka mi przez palce nawet  nie wiadomo nad czym ...
Nie potrafię nawet powiedzieć gdzie umykają te minuty, ale na pewno nie jest to coś produktywnego ...

Zapomniałam już te zasady, które wyznaczyłam sobie dawno temu, te wartości których trzymałam się kurczowo by nie  zagubić się w tym zawistnym świecie.
MIŁOŚĆ, SZCZEROŚĆ, RODZINA, WIARA, ODWAGA,UPÓR I PRACA. kolejność przypadkowa.
Zawsze wierzyłam że miłość wszystko przezwycięży, że dzięki szczerości zdobędę szacunek do samej siebie i inni nabędą też do mnie, że najważniejszą będzie dla mnie rodzina, Bóg zawsze stał na czele, natomiast odwagą, uporem i ciężka pracą zdobędę wszystko.
Jak potem się okazuje życie łatwo i w pięknym stylu daje nam w dupę.
Miłość nie zawsze okazuje się być na tyle wystarczająca by wszystko zwyciężyć, szczerość popłaca tylko wtedy gdy komuś słodzisz, w innym przypadku wiecznie dostajesz po dupie, z rodziną nie raz masz ochotę stanąć tylko na zdjęciu, a swoją odwagą, uporem i pracą odsłaniasz tylko swoje słabości i każdy w ten sposób może wykorzystać to do swoich celów.
Czy nadal warto kierować się tymi wytycznymi ... chyba nie potrafię inaczej ...
Czasem jak wątpię w te wartości, pomocne przychodzą mi pewne piosenki, które stawiają mnie na nogi:
Mam takie ulubione, które wiernie odzwierciedlają moja osobowość i myśli, i wtedy wiem że nie jestem sama ...











Choć na prawdę nie nie łatwo jest w życiu kierować się zasadami ... Nie łatwo jest być uczciwym w świecie gdzie każdy najchętniej zjadł by cię na śniadanie, nie łatwo jest być sobą w świecie gdzie każdy gra piękne role by potem podłożyć ci kłodę pod nogi lub nóż wbić w plecy.
Nienawidzę dwulicowości, brzydzę się kłamstwem, którym karmią mnie ludzie prosto w oczy i myślą, że tego nie nie widać - Uwierz jestem rewelacyjnym obserwatorem mimo całej mojej błazenady.
Powoli uczę się tego przyklejonego uśmiechu i świetnego humoru by stworzyć sobie tarcze anty-uderzeniową, tak by nikt nie mógł więcej w moje Ja ingerować ...
Nigdy nie sądziłam, że kiedyś dojdę do punktu gdzie będę musiała bronić własnego jestestwa by nie zagubić się w tym morzu kłamstw, nieszczerości i intryg. Zawsze obrywałam za swoją szczerość i za zasady i chyba tak będzie do końca, bo kurcze..nie potrafię chyba zamknąć gęby, gdy dzieje się coś złego, gdy komuś dzieje się krzywda lub gdy ktoś przypina do mnie sytuacje lub słowa których nie było. Nie potrafię zamknąć oczu na rzeczy ważne, których ludzie nie widzą ....lub udają, że nie widza, bo cholera nie wierzę że są tak zaślepieni własnym egocentryzmem., Nie potrafię też przejść obok i  nie powiedzieć dobrego słowa gdy widzę i czuję podziw.

Życie nauczyło mnie by rzeczy dobre i złe  mówić od ręki, Nie czekać do jutra, bo jutra może nie być ...
Nie zawsze mi niestety to wychodzi .... szczególnie jeśli chodzi o bliskich. Nie zawsze potrafię przystanąć i powiedzieć że jestem dumna, że kocham, że dziękuje, przepraszam ... to trudne a zarazem takie proste i oczywiste.
Ważne, że mam tego świadomość i nad tym pracuję ...
Choć zawsze łatwiej otworzyć się przed kimś obcym niż bliskim, z kolei przez to Ci Obcy automatycznie są nam bliscy, ot paradoks taki :-) Czasem nawet przeradza się to w całkiem wartościowe przyjaźnie: - * (z góry pozdrawiam tą obcą;) a bliską już :)


Coraz częściej też myślę by zniknąć stad, z TEGO MIEJSCA - zbyt dużo znanych mi osób tu mnie odwiedza, zbyt wiele osób może wykorzystywać to przeciwko mnie - To jest zawsze nierówna walka - ty wiesz o mnie dużo - ja nic :-)
Odkąd mam świadomość, że jest tu sporo znajomych ludzi nie potrafię być z Wami szczera na 100%, nie napisze tu na pewno o wielu sprawach, o których bym chciała.
Myślę nad tym jak to pogodzić, i zapewne powstanie blog drugi, całkowicie anonimowy, a osoby które znam stąd i które będą chciały mi towarzyszyć na pewno się do mnie odezwą by podać im namiary na nowe miejsce. Ten blog oczywiście będzie aktywny, natomiast rzeczy osobiste , których nie chciałabym ujawniać będą na innym blogu :-) No chyba że macie jakieś inne sugestie?











środa, 28 października 2015

Tak wiele nas przytłacza.

źródło internet
Witam się ponownie :-)
Wiem, wiem, że piszę bardzo sporadycznie, ale nie chce robić nic na siłę - albo inaczej - na szybko po macoszemu byle tylko napisać.
Czas na prawdę bardzo szybko płynie. Sama nie ogarniam ile dni mi umyka i ile tygodni. Każdy dzień przypomina ten poprzedni a jedna wszystko w okół się zmienia. Widać to chociażby po pogodzie, która z pięknego lata przeszła nam w typową polską jesień... Nie ukrywam, nie mam kiedy zachwycać się pięknem jesieni, nie mam czasu przystanąć choć na moment by cieszyć się z poranka czy długich wieczorów jak było to kiedyś.

niedziela, 4 października 2015

Codzienność....

Te dwa tygodnie od ostatniego wpisu minęły mi tak szybko, że umknął mi jeden z tych tygodni i byłam święcie przekonana że minął dopiero tydzień.
Praca pochłania ze mnie tyle energii, że mój organizm szwankuje i traci na odporności, co objawiło się jakimś choróbskiem, którego nie mogę wytępić.

sobota, 19 września 2015

Chyba wrócimy...

Bardzo, oj bardzo dawno mnie tu nie było..
Jesteśmy, żyjemy i mamy się całkiem dobrze.
Lato minęło, trochę wypoczęłam, nabrałam dystansu do jednych spraw, do innych wręcz przeciwnie, ale generalnie bilans na plus.

piątek, 10 lipca 2015

to jeszcze nie koniec.

Dużo i często zastanawiałam się  nad tym czy pisać dalej.
Nie lubię robić czegoś na pół gwizdka. Jak coś robię to na 100%.
Tak samo jest z blogiem.
Sami widzicie, że jest mnie tu coraz mniej.
Może się wypaliłam, a może po prostu chcę odpocząć.
Coraz częściej czytam blogi i widzę tematy publikowane na siłę lub bardzo do siebie podobne. Nie chcę publikować podobnych.
Teraz są wakacje i pogoda sprzyja wycieczkom, aktywności, spędzaniu czasu na powietrzu co kocham.
Kiedyś, jeszcze przed narodzinami Jaśka, w trakcie leczenia nikt nie wyrwał by mnie wołem z domu, nawet jak musiałam coś załatwić to szybko byle wracać.
Dziwne, bo w młodzieńczych latach zawsze byłam aktywna, lubiłam rower, grałam  w siatkę, godzinami spacerowałam z psem.
Potem zatraciłam siebie, zatraciłam swoje pasje, swoją osobowość. Dziwne to takie nawet i dla mnie, bo patrząc z perspektywy czasu wydaje mi się, że patrzę na całkiem inną osobę.
Potem ogarnęło mnie szczęście, ciążą, potem narodziny Jaśka. I moje ja znowu ewoluowało. Janek jest dla mnie wszystkim i dla niego jestem w stanie zrobić wszystko. Dzięki niemu znowu pokochałam spacery, aktywność, tak jakby dodał mi sił.
Blog miał mi służyć by skrzętnie zapisywać tą część naszego życia, bo nie mam pamięci do dat i wydarzeń.
Nie pamiętam kiedy Jankowi wyszedł pierwszy ząbek, kiedy zaczął chodzić, kiedy były jako "pierwsze razy"...ale wiedziałam że tam gdzieś trochę miesięcy wstecz napisałam to na blogu....
Wiem teraz, że muszę nabrać dystansu, do bloga, blogerów, innych blogów.
Chcę zostawić te, które czytam namiętnie, te dla mnie ważne i wartościowe, a na drugi, trzeci plan wysunąć te do których zaglądam od czasu do czasu. Muszę wygospodarować czas tylko dla siebie, na przemyślenia i refleksję, tak mało go mam ostatnio. A przecież lubię wrzucić słuchawki na uszy, wziąć notatnik i notować.
Gdzieś zgubiłam ten zapał, nawet weny brak, brak skupienia i cierpliwości.
Wakacje jak mówią to czas odpoczynku i ja zamierzam z tego skorzystać. Zatem chwilowo zawieszam blog.
oczywiście pojawi się jeszcze recenzja książki, którą powiedzmy próbuje dokończyć. Może pojawi się jakiś spontaniczny wpis. Ale więcej nie mogę chwilowo obiecać. Czuję się zmęczona i muszę nabrać sił. Zapewne wiele z was dopadł taki kryzys.  Wiem, że dużo z was odejdzie i będę musiała zaczynać od początku - ale kto nie ryzykuje ten nie ma. Oczywiście jeśli ktoś ma ochotę nadal jestem dostępna pod adresem mailowym i zawsze odpiszę.
Myślę, że niebawem się spotkamy. Może nawet szybciej niż sama się będę tego spodziewała. Tymczasem miłego odpoczynku.
Jeśli podczytuje mnie ktoś, kto prowadzi bloga, którego jeszcze nie czytałam, zostawcie link. Teraz bez wyrzutów sumienia będę mogła się wgryźć w lektury innych blogerów.
Pozdrawiam Was Ciepło.
Dziadzia i Jaś