Witam Wszystkich co jeszcze od czasu do czasu nas podglądają lub pytają co u nas.
Zniknęliśmy na bardzo długo.
W tym czasie wiele się wydarzyło. Było dużo przemiłych jak i tych mniej urokliwych chwil ale teraz skupiamy się na tym co Tu i Teraz.
Jestem Wam na pewno winna jakieś pare słów aktualizacji.
Tylko po tak długim czasie nawet nie wiadomo od czego zacząć.
JANEK.
Janek wyrósł nam na małego mądrale. Buzia mu nie zamyka nawet w trakcie snu. Nadal chodzi do przedszkola. Jest bardzo radosny, grzeczny i mądry. Nadal pasjonat motoryzacji, zatem gazety motoryzacyjne wręcz u nas prenumerowane, modeli samochodzików w brud, największa pasja to samochody stare, zabytkowe a najlepiej rodem PRL - ulubieniec FIACIK 126P - pseudonim - MALUSZEK. Mają zatem z tatą radochę oglądając w sieci filmiki z rajdów, wyścigów i wszelakie inne.
TATA
Tata w większości czasu przebywa w pracy. W dniach wolnych z Jankiem pogłębiają pasje majsterkowicza i motoryzacyjne, dzięki temu dają mamie duuużo wytchnienia :-)
KOT
Śpi od rana do wieczora. Nocą nadal drze się wniebogłosy nie dając się wyspać.
JA
U mnie zmian trochę nastąpiło.
Szczerze to nawet nie wiem od czego zacząć opowieść.
Pierwsza wiadomość to ta, że już nie pracuję - dlaczego ? o tym zaraz.
Najważniejszą zmianą jest jednak całkiem co innego.
PRAGNĘ TYM CO JESZCZE NIE WIEDZĄ OZNAJMIĆ IŻ SPODZIEWAMY SIĘ JESZCZE JEDNEGO CZŁONKA RODZINY :-)
Jutro kończę 22 tydzień ciąży.
Będziemy mieli malucha początkiem czerwca. Hurrra - jestem w ciąży!!!
Jak to się stało?
Sami nie wiemy :-)
Po pojawieniu się Janka cały czas staraliśmy się o drugie dziecko, ale bez naporu jaki towarzyszył nam w przypadku Jaśka.
Potem zaczęłam pracę więc nie było dużego pośpiechu,zdaliśmy się na ślepy los - ponieważ lubiłam pracować z jednej strony nie na rękę była mi od razu ciąża.
Cały czas jednak miałam w głowie fakt, że to jest duże ryzyko z mojej strony tak sytuacje przeciągać, ponieważ wg. profesora, który mnie prowadzi dawno powinnam poddać się resekcji jajników.
Sytuacja męczyła mnie na tyle, że postanowiłam dać sobie konkretny czas - listopad 2016- jeśli do tej pory nie uda nam się naturalnie bez wspomagania, leczenia itp. zajść w ciąże zacznę przygotowywać się do operacji.
Minęło lato, postanowiłam porobić badania, w których morfologia była nieciekawa więc dodatkowo tysiąc innych badań dodatkowo. Między czasie jakieś choroby, osłabienia, leki, witaminy.
Powód był tak prosty i banalny, a dla mnie tak niespodziewany - badanie krwi i Beta HCG dodatnie.
Początkowo czort mały straszył nas okropnie - brak zarodka przeciągał się dla mine w nieskończoność. Potem pobyty w szpitalu - osłabienie - i USG prawie w 8 tygodniu ciąży: zarodek i bijące serduszko.
I strach czy wszystko będzie dobrze.
Następnie okropne mdłości, niepowściągliwe wymioty - nawet na widok wody i znowu pobyt w szpitalu.
Teraz mogę powiedzieć ze czuję się dobrze - mdłości ustąpiły - wracają tylko od czasu do czasu.
Zaczynam się coraz bardziej realnie cieszyć się ciążą.
Janek będzie miał siostrzyczkę a ja córeczkę.
Szczerze Wam powiem, że w duchu pragnęłam chłopca i do tej pory jestem jeszcze w szoku że będzie to jednak córka. O płci dowiedzieliśmy się niedawno, zaledwie pare dni temu więc jest to dla nas jeszcze temat do ogarnięcia. Janek trochę zawiedziony i czasem pyta czy na pewno doktor widzi "jakąś dziewcynę a nie chłopca" i mówi, że "doktor to chyba osalał" ...niestety" nie osalał " i zaczynamy powoli się do tej myśli przyzwyczajać i myśleć o garderobie dla tej młodej damy, bo przecież wszystkie zapasy są po Janku.
Czeka mnie niedługo przeglądanie Jankowej wyprawki , segregacja na to co "się przyda" a reszta pójdzie na allegro. Niedługo będzie wyprzedaż Jaśkowych ubranek więc jeśli ktoś chciałby cokolwiek kupić na pewno napiszę tu na blogu informację. A ubranek mamy na prawdę mnóstwo w rozmiarze od 0 do prawie 4 latek.
Wszystko czekało na drugiego potomka - a że potomek zrobił psikus i okazał się dziewczynką to Jaśkowe nam się już nie przydadzą.
Teraz mam więcej czasu bo jak wspomniałam nie pracuję, więc powinnam w miarę szybko ogarnąć wyprawkę dla małej - jeszcze bezimiennej....
A praca? Niestety, trochę się zawiodłam, bo ją lubiłam. Nie przedłużono mi umowy, w czasie gdy kończyła się umowa trafiłam do szpitala. Widocznie byłam za szczera bo powiedziałam prawdę o ciąży, myślałam że ktoś to doceni że nie owijam i nie kombinuje tylko mówię wprost.
Szczerości nikt nie docenił, umowy brak - więc macierzyńskiego też brak.
Nic to, najważniejsze by dzidzia urodziła się zdrowa a ja wychodzę z założenia, że dla tych bez empatii karma wraca, ja nie będę sobie zaprzątać tym głowy bo mam teraz o kim myśleć.
Obiecuję, że postaram się od czasu do czasu tu napisać. Czy mi się to uda? Zobaczymy.
Teraz dla mnie zaczyna się czas przeglądania maleńkich ubranek, rozpływania się na widok ślicznych kocyków i gadżetów dziecięcych.
Tak naprawdę to jestem po części przerażona że wszystko zaczynamy od początku ale też podekscytowana jak to wszystko teraz się potoczy. I tak szczerze, nie mogę się doczekać, aż poczuje znowu ten zapach malutkiego człowieczka.
Pozdrawiamy Was serdecznie.
środa, 1 lutego 2017
niedziela, 28 lutego 2016
doniesienia z pola walki...
Walczymy...wszyscy walczymy z grypą!
plany były inne...
Grypa zaplanowała za nas.
plany były inne...
Grypa zaplanowała za nas.
niedziela, 14 lutego 2016
Taki szybki skrót wiadomości :)
Witam i przepraszam za tak długą nieobecność.
Szczerze to nie wyrabiam, wciąż nie mam czasu, a jak już go znajdę to nie wiem od czego zacząć...tak długo mnie tu nie było, że sama się zastanawiałam czy jest sens i czy jeszcze ktoś tu zagląda.
Szczerze to nie wyrabiam, wciąż nie mam czasu, a jak już go znajdę to nie wiem od czego zacząć...tak długo mnie tu nie było, że sama się zastanawiałam czy jest sens i czy jeszcze ktoś tu zagląda.
niedziela, 1 listopada 2015
Czas na refleksje
Dziś jest dzień, gdzie mogłam na chwile przystanąć i spokojnie zastanowić się nad życiem, nad tym co ważne i nad tym nad czym nie powinnam się zatrzymywać ani minuty.
Jaśka rozbolało ucho, wiec dla pewności zostaliśmy w domu i niestety nie pójdę dziś odwiedzić bliskich mi osób, które już odeszły, ale wcale nie oznacza to że w dniu dzisiejszym nie myślę i nie nie łączę się w modlitwie.
Dziś też doszłam do wniosku, do którego dochodziłam już wiele razy, że żyjemy zbyt szybko i za wiele nam umyka, zbyt wiele na prawdę ważnych rzeczy. Wydaje się nam, że bliscy zawsze będą obok, że nasze dzieci zawsze będą małe, że świat będzie zawsze taki sam ... Jak bardzo się niestety mylimy..ja się mylę ... bo tak na prawdę nie zwracam na to w ogóle uwagi.
Dużo czasu przecieka mi przez palce nawet nie wiadomo nad czym ...
Nie potrafię nawet powiedzieć gdzie umykają te minuty, ale na pewno nie jest to coś produktywnego ...
Zapomniałam już te zasady, które wyznaczyłam sobie dawno temu, te wartości których trzymałam się kurczowo by nie zagubić się w tym zawistnym świecie.
MIŁOŚĆ, SZCZEROŚĆ, RODZINA, WIARA, ODWAGA,UPÓR I PRACA. kolejność przypadkowa.
Zawsze wierzyłam że miłość wszystko przezwycięży, że dzięki szczerości zdobędę szacunek do samej siebie i inni nabędą też do mnie, że najważniejszą będzie dla mnie rodzina, Bóg zawsze stał na czele, natomiast odwagą, uporem i ciężka pracą zdobędę wszystko.
Jak potem się okazuje życie łatwo i w pięknym stylu daje nam w dupę.
Miłość nie zawsze okazuje się być na tyle wystarczająca by wszystko zwyciężyć, szczerość popłaca tylko wtedy gdy komuś słodzisz, w innym przypadku wiecznie dostajesz po dupie, z rodziną nie raz masz ochotę stanąć tylko na zdjęciu, a swoją odwagą, uporem i pracą odsłaniasz tylko swoje słabości i każdy w ten sposób może wykorzystać to do swoich celów.
Czy nadal warto kierować się tymi wytycznymi ... chyba nie potrafię inaczej ...
Czasem jak wątpię w te wartości, pomocne przychodzą mi pewne piosenki, które stawiają mnie na nogi:
Mam takie ulubione, które wiernie odzwierciedlają moja osobowość i myśli, i wtedy wiem że nie jestem sama ...
Choć na prawdę nie nie łatwo jest w życiu kierować się zasadami ... Nie łatwo jest być uczciwym w świecie gdzie każdy najchętniej zjadł by cię na śniadanie, nie łatwo jest być sobą w świecie gdzie każdy gra piękne role by potem podłożyć ci kłodę pod nogi lub nóż wbić w plecy.
Nienawidzę dwulicowości, brzydzę się kłamstwem, którym karmią mnie ludzie prosto w oczy i myślą, że tego nie nie widać - Uwierz jestem rewelacyjnym obserwatorem mimo całej mojej błazenady.
Powoli uczę się tego przyklejonego uśmiechu i świetnego humoru by stworzyć sobie tarcze anty-uderzeniową, tak by nikt nie mógł więcej w moje Ja ingerować ...
Nigdy nie sądziłam, że kiedyś dojdę do punktu gdzie będę musiała bronić własnego jestestwa by nie zagubić się w tym morzu kłamstw, nieszczerości i intryg. Zawsze obrywałam za swoją szczerość i za zasady i chyba tak będzie do końca, bo kurcze..nie potrafię chyba zamknąć gęby, gdy dzieje się coś złego, gdy komuś dzieje się krzywda lub gdy ktoś przypina do mnie sytuacje lub słowa których nie było. Nie potrafię zamknąć oczu na rzeczy ważne, których ludzie nie widzą ....lub udają, że nie widza, bo cholera nie wierzę że są tak zaślepieni własnym egocentryzmem., Nie potrafię też przejść obok i nie powiedzieć dobrego słowa gdy widzę i czuję podziw.
Życie nauczyło mnie by rzeczy dobre i złe mówić od ręki, Nie czekać do jutra, bo jutra może nie być ...
Nie zawsze mi niestety to wychodzi .... szczególnie jeśli chodzi o bliskich. Nie zawsze potrafię przystanąć i powiedzieć że jestem dumna, że kocham, że dziękuje, przepraszam ... to trudne a zarazem takie proste i oczywiste.
Ważne, że mam tego świadomość i nad tym pracuję ...
Choć zawsze łatwiej otworzyć się przed kimś obcym niż bliskim, z kolei przez to Ci Obcy automatycznie są nam bliscy, ot paradoks taki :-) Czasem nawet przeradza się to w całkiem wartościowe przyjaźnie: - * (z góry pozdrawiam tą obcą;) a bliską już :)
Coraz częściej też myślę by zniknąć stad, z TEGO MIEJSCA - zbyt dużo znanych mi osób tu mnie odwiedza, zbyt wiele osób może wykorzystywać to przeciwko mnie - To jest zawsze nierówna walka - ty wiesz o mnie dużo - ja nic :-)
Odkąd mam świadomość, że jest tu sporo znajomych ludzi nie potrafię być z Wami szczera na 100%, nie napisze tu na pewno o wielu sprawach, o których bym chciała.
Myślę nad tym jak to pogodzić, i zapewne powstanie blog drugi, całkowicie anonimowy, a osoby które znam stąd i które będą chciały mi towarzyszyć na pewno się do mnie odezwą by podać im namiary na nowe miejsce. Ten blog oczywiście będzie aktywny, natomiast rzeczy osobiste , których nie chciałabym ujawniać będą na innym blogu :-) No chyba że macie jakieś inne sugestie?
Jaśka rozbolało ucho, wiec dla pewności zostaliśmy w domu i niestety nie pójdę dziś odwiedzić bliskich mi osób, które już odeszły, ale wcale nie oznacza to że w dniu dzisiejszym nie myślę i nie nie łączę się w modlitwie.
Dziś też doszłam do wniosku, do którego dochodziłam już wiele razy, że żyjemy zbyt szybko i za wiele nam umyka, zbyt wiele na prawdę ważnych rzeczy. Wydaje się nam, że bliscy zawsze będą obok, że nasze dzieci zawsze będą małe, że świat będzie zawsze taki sam ... Jak bardzo się niestety mylimy..ja się mylę ... bo tak na prawdę nie zwracam na to w ogóle uwagi.
Dużo czasu przecieka mi przez palce nawet nie wiadomo nad czym ...
Nie potrafię nawet powiedzieć gdzie umykają te minuty, ale na pewno nie jest to coś produktywnego ...
Zapomniałam już te zasady, które wyznaczyłam sobie dawno temu, te wartości których trzymałam się kurczowo by nie zagubić się w tym zawistnym świecie.
MIŁOŚĆ, SZCZEROŚĆ, RODZINA, WIARA, ODWAGA,UPÓR I PRACA. kolejność przypadkowa.
Zawsze wierzyłam że miłość wszystko przezwycięży, że dzięki szczerości zdobędę szacunek do samej siebie i inni nabędą też do mnie, że najważniejszą będzie dla mnie rodzina, Bóg zawsze stał na czele, natomiast odwagą, uporem i ciężka pracą zdobędę wszystko.
Jak potem się okazuje życie łatwo i w pięknym stylu daje nam w dupę.
Miłość nie zawsze okazuje się być na tyle wystarczająca by wszystko zwyciężyć, szczerość popłaca tylko wtedy gdy komuś słodzisz, w innym przypadku wiecznie dostajesz po dupie, z rodziną nie raz masz ochotę stanąć tylko na zdjęciu, a swoją odwagą, uporem i pracą odsłaniasz tylko swoje słabości i każdy w ten sposób może wykorzystać to do swoich celów.
Czy nadal warto kierować się tymi wytycznymi ... chyba nie potrafię inaczej ...
Czasem jak wątpię w te wartości, pomocne przychodzą mi pewne piosenki, które stawiają mnie na nogi:
Mam takie ulubione, które wiernie odzwierciedlają moja osobowość i myśli, i wtedy wiem że nie jestem sama ...
Choć na prawdę nie nie łatwo jest w życiu kierować się zasadami ... Nie łatwo jest być uczciwym w świecie gdzie każdy najchętniej zjadł by cię na śniadanie, nie łatwo jest być sobą w świecie gdzie każdy gra piękne role by potem podłożyć ci kłodę pod nogi lub nóż wbić w plecy.
Nienawidzę dwulicowości, brzydzę się kłamstwem, którym karmią mnie ludzie prosto w oczy i myślą, że tego nie nie widać - Uwierz jestem rewelacyjnym obserwatorem mimo całej mojej błazenady.
Powoli uczę się tego przyklejonego uśmiechu i świetnego humoru by stworzyć sobie tarcze anty-uderzeniową, tak by nikt nie mógł więcej w moje Ja ingerować ...
Nigdy nie sądziłam, że kiedyś dojdę do punktu gdzie będę musiała bronić własnego jestestwa by nie zagubić się w tym morzu kłamstw, nieszczerości i intryg. Zawsze obrywałam za swoją szczerość i za zasady i chyba tak będzie do końca, bo kurcze..nie potrafię chyba zamknąć gęby, gdy dzieje się coś złego, gdy komuś dzieje się krzywda lub gdy ktoś przypina do mnie sytuacje lub słowa których nie było. Nie potrafię zamknąć oczu na rzeczy ważne, których ludzie nie widzą ....lub udają, że nie widza, bo cholera nie wierzę że są tak zaślepieni własnym egocentryzmem., Nie potrafię też przejść obok i nie powiedzieć dobrego słowa gdy widzę i czuję podziw.
Życie nauczyło mnie by rzeczy dobre i złe mówić od ręki, Nie czekać do jutra, bo jutra może nie być ...
Nie zawsze mi niestety to wychodzi .... szczególnie jeśli chodzi o bliskich. Nie zawsze potrafię przystanąć i powiedzieć że jestem dumna, że kocham, że dziękuje, przepraszam ... to trudne a zarazem takie proste i oczywiste.
Ważne, że mam tego świadomość i nad tym pracuję ...
Choć zawsze łatwiej otworzyć się przed kimś obcym niż bliskim, z kolei przez to Ci Obcy automatycznie są nam bliscy, ot paradoks taki :-) Czasem nawet przeradza się to w całkiem wartościowe przyjaźnie: - * (z góry pozdrawiam tą obcą;) a bliską już :)
Coraz częściej też myślę by zniknąć stad, z TEGO MIEJSCA - zbyt dużo znanych mi osób tu mnie odwiedza, zbyt wiele osób może wykorzystywać to przeciwko mnie - To jest zawsze nierówna walka - ty wiesz o mnie dużo - ja nic :-)
Odkąd mam świadomość, że jest tu sporo znajomych ludzi nie potrafię być z Wami szczera na 100%, nie napisze tu na pewno o wielu sprawach, o których bym chciała.
Myślę nad tym jak to pogodzić, i zapewne powstanie blog drugi, całkowicie anonimowy, a osoby które znam stąd i które będą chciały mi towarzyszyć na pewno się do mnie odezwą by podać im namiary na nowe miejsce. Ten blog oczywiście będzie aktywny, natomiast rzeczy osobiste , których nie chciałabym ujawniać będą na innym blogu :-) No chyba że macie jakieś inne sugestie?
środa, 28 października 2015
Tak wiele nas przytłacza.
![]() |
| źródło internet |
Wiem, wiem, że piszę bardzo sporadycznie, ale nie chce robić nic na siłę - albo inaczej - na szybko po macoszemu byle tylko napisać.
Czas na prawdę bardzo szybko płynie. Sama nie ogarniam ile dni mi umyka i ile tygodni. Każdy dzień przypomina ten poprzedni a jedna wszystko w okół się zmienia. Widać to chociażby po pogodzie, która z pięknego lata przeszła nam w typową polską jesień... Nie ukrywam, nie mam kiedy zachwycać się pięknem jesieni, nie mam czasu przystanąć choć na moment by cieszyć się z poranka czy długich wieczorów jak było to kiedyś.
niedziela, 4 października 2015
Codzienność....
Te dwa tygodnie od ostatniego wpisu minęły mi tak szybko, że umknął mi jeden z tych tygodni i byłam święcie przekonana że minął dopiero tydzień.
Praca pochłania ze mnie tyle energii, że mój organizm szwankuje i traci na odporności, co objawiło się jakimś choróbskiem, którego nie mogę wytępić.
Praca pochłania ze mnie tyle energii, że mój organizm szwankuje i traci na odporności, co objawiło się jakimś choróbskiem, którego nie mogę wytępić.
sobota, 19 września 2015
Chyba wrócimy...
Bardzo, oj bardzo dawno mnie tu nie było..
Jesteśmy, żyjemy i mamy się całkiem dobrze.
Lato minęło, trochę wypoczęłam, nabrałam dystansu do jednych spraw, do innych wręcz przeciwnie, ale generalnie bilans na plus.
Jesteśmy, żyjemy i mamy się całkiem dobrze.
Lato minęło, trochę wypoczęłam, nabrałam dystansu do jednych spraw, do innych wręcz przeciwnie, ale generalnie bilans na plus.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



