Wróciłam ze szpitala...ten pobyt tak mi się przedłużał, jakby co najmniej tydzień minął a nie trzy dni.
Wyjechałam w środę, wiadomo, dzień przed trzeba się zameldować i przejść trochę badań :-)
Wybrałam się w drogę sama gdyż jakoś tak się zdarzyło że szofera brak. Wyjechałam o świcie a może nawet ciemną nocą, natrafiłam przy okazji na fatalny deszcz i bliskie spotkanie z sarną...Na szczęście nie jechałam zbyt szybko i udało się wyhamować. Całą drogę zastanawiałam się czy dojadę do celu skoro już po 30 minutach drogi takie atrakcje.