Wróciłam ze szpitala...ten pobyt tak mi się przedłużał, jakby co najmniej tydzień minął a nie trzy dni.
Wyjechałam w środę, wiadomo, dzień przed trzeba się zameldować i przejść trochę badań :-)
Wybrałam się w drogę sama gdyż jakoś tak się zdarzyło że szofera brak. Wyjechałam o świcie a może nawet ciemną nocą, natrafiłam przy okazji na fatalny deszcz i bliskie spotkanie z sarną...Na szczęście nie jechałam zbyt szybko i udało się wyhamować. Całą drogę zastanawiałam się czy dojadę do celu skoro już po 30 minutach drogi takie atrakcje.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szpital. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szpital. Pokaż wszystkie posty
piątek, 27 lutego 2015
poniedziałek, 23 lutego 2015
co zabrać?
Jak wspomniałam wcześniej, w środę mam kolejną wyprawę 2-3 dniową do szpitala.
Kiedyś, zanim jeszcze uczęszczałam do lekarzy raz na ruski rok, każda wizyta była stresująca. Przed gabinetem skręcał mi się żołądek a ręce pociły się...każde otwarcie drzwi gabinetu powodowały palpitację mojego serca.
Gdy zaczęły się problemy z moim zdrowiem, wizyty jakby znormalniały, a w trakcie leczenia niepłodności spowszechniały do tego stopnia, że wszystko mi jedno już było ile lekarzy mnie ogląda i że za plecami mam watahę studentów...
Kiedyś, zanim jeszcze uczęszczałam do lekarzy raz na ruski rok, każda wizyta była stresująca. Przed gabinetem skręcał mi się żołądek a ręce pociły się...każde otwarcie drzwi gabinetu powodowały palpitację mojego serca.
Gdy zaczęły się problemy z moim zdrowiem, wizyty jakby znormalniały, a w trakcie leczenia niepłodności spowszechniały do tego stopnia, że wszystko mi jedno już było ile lekarzy mnie ogląda i że za plecami mam watahę studentów...
poniedziałek, 17 listopada 2014
Skrót wiadomości ;-)
Witam się z Wszystkimi...
Wracam...z Wiadomościami:
W szpitalu wystawili moją cierpliwość na wyraźną próbę...
Wyobrażacie sobie sytuację: pobudka ciemną nocą by dojechać do Szpitala na 7 rano - &:00 Izba Przyjęć - czekanie ok 2 h, potem na oddział ubrana w stylową koszulkę ;-), następnie badania podstawowe, krew, mocz, RTG, USG...i po tych wszystkich badaniach przychodzi do mnie paru lekarzu i nieśmiałym głosem widząc moje wielkie oczy ogłasza że zabieg musi być przesunięty..
Wracam...z Wiadomościami:
W szpitalu wystawili moją cierpliwość na wyraźną próbę...
Wyobrażacie sobie sytuację: pobudka ciemną nocą by dojechać do Szpitala na 7 rano - &:00 Izba Przyjęć - czekanie ok 2 h, potem na oddział ubrana w stylową koszulkę ;-), następnie badania podstawowe, krew, mocz, RTG, USG...i po tych wszystkich badaniach przychodzi do mnie paru lekarzu i nieśmiałym głosem widząc moje wielkie oczy ogłasza że zabieg musi być przesunięty..
piątek, 7 listopada 2014
Cały czas jestem..
Jestem..cały czas jestem.
Czytam, śledzę, czasem komentuję...ale nie mam weny by coś pisać..
Dopadło mnie zmęczenie...zarówno fizyczne jak i to psychiczne.
Nie mogę znaleźć równowagi, spokoju, wyciszenia.
Czytam, śledzę, czasem komentuję...ale nie mam weny by coś pisać..
Dopadło mnie zmęczenie...zarówno fizyczne jak i to psychiczne.
Nie mogę znaleźć równowagi, spokoju, wyciszenia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)