Witam ponownie,
Oj kurczaczek...ale mnie tu długo nie było.
Wiecie, myślałam nawet żeby zawiesić działanie bloga. Nie mogłam znaleźć czasu i pomysłów na posty a jak miałam ochotę o czymś napisać okazywało się, że gada o tym pół interentów ;-)
Nie, nie odeszła bym tak o! bez pożegnania...natomiast musiałam jakoś się ogarnąć, i wyszukać czas.
Jasiek rośnie i staje się baardzo absorbujący, niegdyś siedział w jednym miejscu i po prostu się bawił...ostatnio jednak włączył mu się szwendacz i łazi w te i wewte wtykając swoje łapki zazwyczaj tam gdzie nie powinien... mamy też straty...główna to zegarek tatuśka, który dostał ode mnie niegdyś w prezencie...o reszcie nie wspomnę...