wtorek, 22 lipca 2014

matkowanie :-)

Coraz częściej myślę o pracy..jak to będzie..wiem że jest to nieuniknione, wiem że tysiące mam staje przed tym samym dylematem...zadaję sobie pytanie jak najlepiej przygotować Jaśka do tego...ale w głębi serca wiem ze sama muszę się do tego przygotować..dziecko chyba ma trochę zaburzoną orientację czasoprzestrzenna..dla niego jest to albo chwila...a jak czuje że czegoś mu brakuje wtedy to jest "już za długo"..
mój czas pracy jest nie raz 12 godzinny..nie wyobrażam sobie trochę tego..nawet z tego względu że małżonek również ma nieregularny czas pracy więc w gruncie rzeczy Jaśko prze 12 godzin byłby bez żadnego rodzica..a tak na pewno nie może być...nie wiem czy nie skorzystać z prawa pracy przy opiece nad małoletnim dzieckiem...i żądać przynajmniej 8 godzinnego czasu pracy..nie wiem czy mi coś takiego przysługuje..ale nie omieszkam zapytać...
My z Jaśkiem zawsze byliśmy razem..,... całe 14 miesięcy spędziliśmy nierozłącznie..wszędzie...dla mnie nie było przeszkód w zabraniu go do sklepu, przychodni, urzędu banku gdziekolwiek...zawsze jechał ze mną i to komunikacją miejską...albo z nami razem samochodem...na prawdę na palcach jednej ręki mogłabym zliczyć ile razy zostawiłam Jaśka z dziadkami...po prostu nie czuję takiej potrzeby,,,bez Jaśka a czuje się dziwnie..taka jakaś niekompletna...uwielbiam być mamą..uwielbiam podróżować z młodym..wszędzie go zabierać..to moja największa duma...jak nie było go na świecie czułam się taka jakaś niepełna..czułam się bezwartościowa , jakaś taka pusta...  teraz jest inaczej..jestem bardziej pewna siebie, mniej się krępuje, jestem w stanie wszystko załatwić..wszystko w imię dobra Jaśka... nawiązuje dzięki niemu bardzo dużo znajomości...z wieloma ludźmi rozmawiam..uśmiecham się...pokazuje mu swoją postawą jak współistnieć w społeczeństwie...lubię wędrować z nim np po sklepach..pokazywać mu zabawki, książeczki...fajne miejsca...lubię z nim i mężem robić sobie wycieczki...małe wypady..choćby rowerowe jak wczoraj :-)




Nigdy nie był dla nas żadną przeszkodą w czymś co moglibyśmy zrobić...zawsze znajdujemy sposób by i on uczestniczył w każdej naszej "fanaberii" ..nieraz nieźle musimy się nagłówkować ;-)
Pamiętam czasy przedjaśkowe, pamiętam też ciągłe przestrogi : "korzystaj póki możesz, wyśpij się póki możesz, zrób to czy tamto póki możesz..bo potem to nie będziesz mogła, nie wyśpisz się, będziesz zmęczona... i  w ogóle..jakby to macierzyństwo było jakąś torturą lub udręką...
Szczerze...ja nigdy nie czułam tego że czegoś z Jachem nie mogę, odkąd się urodził mam dużo więcej energii, motywacji, fakt wstajemy wcześniej niż kiedyś...kiedyś mogliśmy gnić w łóżku nawet do 11... nie tęsknie ani trochę na gniciem w wyrku, wstajemy teraz rano...ja wstaje jeszcze w nocy czasem raz, czasem 2..czasem parę..powiem , że nie czuje się niewyspana, nie czuje się zmęczona...nie czuje się wypalona...czuję się nad wyraz szczęśliwa...mam mnóstwo energii na inne rzeczy..na spacery, na wycieczki rowerowe, czasem tylko z organizacją u mnie cieniutko..ale myślę że i to ogarnę jak wrócę do pracy...Tak..zdarza  mi się nic nie chcieć..zdarza się że padam z nóg..ale to takie przyjemne spełnione zmęczenie...a nie takie puste bezproduktywne zmęczenie dla zmęczenia...
Jestem spełniona...robię to co kocham...dzielę dzień z moim kochanym synem który daje mi tyle satysfakcji co najlepsza praca zawodowa...szkoda że nie ma zawodu "mamy zawodowej" oj mogłabym kokosy zbijać na w takiej roli...i premie dostawać..i mogłabym ciągle brać nadgodziny... pracować na dwie zmiany i parę etatów... kocham rolę mamy...i jeśli ktoś waha się czy mieć dzieci czy nie...ja polecę na 100%... nie ma nic cudowniejszego!!!

24 komentarze:

  1. Ja też polecam posiadanie dzieci - fajna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to piąteczka !! jest nas więcej :-*

      Usuń
  2. no dobra, przyznam się: mimo, że tak strasznie u siebie na blogu na te dzieci moje narzekam, to też lubię być mamą. Tylko ciiii :P :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciiii..nie martw sie..to zostanie między nami..nikomu nie powiem ;-)

      Usuń
  3. Ja przedłużam swój "ulop" i zostaję na wychowawczym z Fisiem. Bycie mamą jest super! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bym chciała..ale wiesz...kredyt nas goni :-(

      Usuń
  4. To okropny dylemat dla prawie każdej mamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety..my mamy czasem mamy "przesrane "....

      Usuń
  5. Zdecydowanie warto się zapytać o skrócenie czasu pracy, ale po ludzku porozmawiać nad rozsądnym grafikiem, żeby te 12 jakoś przeplatać z pracą Taty, albo żeby nie były takie na początku. Na pewno dacie sobie radę :) Jesteś silną babeczką, Jaśko dodaje Ci jeszcze więcej energii :) Dacie radę. moim zdaniem rozmowa i komunikacja będzie najlepszym rozwiązaniem... Trzymam kciuki. Może częściowe zmniejszenie wymiaru pracy? Załatw od lekarza zaświadczenie o karmieniu i już masz godzinną przerwę, którą możesz mieć na końcu, czyli wracać godzinę wcześniej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie bedzie rozmowa...i próba ułożenia grafiku..ale z moim wychodzeniem wczesniej nie jest łatwa sprawa..nie moge po prostu zamknąć punktu wczesniej i wyjść :-( a specjalnie na godzine nikt nie przyjdzie..wiec jeśli rozmowy nie przyniosą efektu będę musiała chyba trochę powalczyć...trudno..najwyzej mnie zwolnią..moj małzonek nie ma stałego grafiku..ma go na 2-3 dni wiec odpada niestety ustalanie coś pod jego pracę :-(zobaczymy..moze nie taki diabeł straszny....

      Usuń
  6. Ja niestety nie załapałam się na roczny urlop. Pół roku przedłużone dwoma miesiącami wychowawczego i fru do pracy. Początek był najgorszy, teraz już sobie wszystko poukładaliśmy. Na prawdę da się wszystko poukładać, głowa do góry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj szkoda że tylko pół..roku..ja po rocznym macierzyńskim i 2 miesiącach zaległego urlopu nie mogę się bez Jaśka zorganizować :) wiem, wiem...panikuje...

      Usuń
  7. Początek Twojego postu zmotywował mnie do napisania mojego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. poczytałam..mmmhh...szczerze to nie wiedziałam co napisać...

      Usuń
  8. Też uwielbiam rolę mamy i gdyby nie fakt, że żadna inna praca nie da mi jednocześnie tyle wolności i satysfakcji. To powiedziałabym w domy jeszcze przynajmniej z pół roku, a tak wracam do pracy w październiku kilka dni przed tym jak Franek skończy 8 miesięcy. Na szczęście mogę cześć pracy robić w domu, tylko czy uda mi się to pogodzić z rolą matki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz szczęście że chociaż możesz w domu coś popracować..chociaż nie wiadomo co lepsze..bo w domu z maluchem ciężko czasem coś zrobić...

      Usuń
  9. Ja też uwielbiam być mamą choć czasami zmęczenie bierze górę i wywalam tych moich chłopów na spacer;) Ale nie czuję, żeby czegoś mi brakowało, na wszystko jest czas, teraz jest czas dla dzieci, koniec i kropka;) Tak jest fajnie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no i dobrze...nam też należy się czasem odpoczynek..choc ja w sumie nie czuje się jakaś zmęczona...sama się czasem dziwię bo za czasów bezjaśkowych wracałam z pracy i mówiłam że jestem mega zmęczona...

      Usuń
  10. Piękny opis, prawdziwa mama :-) Jasiu ma wielkie szczescie, fajne takie wycieczki rowerowe, musze tez cos pomyslec

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki za miłe słowa...a wycieczki rowerowe..polecam...bardzo poprawiają humor a i dzieciak wykończony nadmiarem wrażeń że śpi cudownie ;-)

      Usuń
  11. Bezdie dobrze. Ja tez mialam wiele obaw przed powrotem do pracy, ale teraz widze ze i mi i Kubusiowi wyszedl on na dobre. Kubus nawiazal nowe znajomosi w przedszkolu i widze, ze bardzo lubi tam chodzic. Czasem nawet nie chce z niego wracac do domu jak robia cos ciekawego. ie ma sie co przejmowac na zapas. pozdrawiam Cie cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zazdroszczę że macie to za sobą...szczerze..to gdybym miała pracę 8-godzinną w normalny, czasie pracy czyli od rana do popołudnia nie martwiła bym się aż tak...ale ... martwi mnie że jak wyjdę o 8 to wrócę na 21.30...no i w weekendy też pracuję... :-(

      Usuń
  12. U nas przy trójce dzieci nie sposób nie korzystać z pomocy dziadków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj wierze...ja pewnie bym się już przestawiła przy 2 :-) ale obecnie..przy jednym... chyba tylko "od święta"
      PS zazdraszczam tej trójki ;-) Pozdrawiamy ;-*

      Usuń

Informuję, iż Twój komentarz będzie widoczny po zatwierdzeniu :-)
Strefa wolna od hejtu i obraźliwych komentarzy!!