Poniedziałek..tyle planów, tyle pomysłów w głowie na napisanie posta..a tu łeb mi pęka...na dole u sąsiadów jak zwykle jazda rowerkiem od świtu że czułam jakby mi ten rowerek wjeżdżał przez jedno ucho przejeżdżał przez wszystkie neurony w mózgu, móżdżek, ciało modzelowate, płat skroniowy, czołowy oj nie będą już wymieniać budowy mózgu..i wyjeżdżał drugim uchem..Jaśka położyłam ale jest taki sajgon, że zaraz wstanie,...a ja tylko słyszę"..nie cie nie cie, nie nie nie!!!!"..i buczenie na przemian z rowerkiem..idzie ogłupieć i ten wspomniany mój mózg zaraz eksploduje.... nie lubię takich dni gdzie za oknem wisi ciężkie powietrze, chmury jakby zaraz chciały mnie zadusić...zimno i zero perspektyw na wyrwanie się z domu...
TJ oczywiście w pracy..a my siedzimy tak w domu bo nawet sama nie mam ochotę na tę zimnicę wychodzić...
poniedziałek, 14 kwietnia 2014
piątek, 11 kwietnia 2014
nowe umiejętności...
oj...w końcu koniec dnia...Janek już chrapie..w przenośni i dosłownie...
A ja usypiając go na jego ulubionej podusi do karmienia - rogalu - patrzyłam , patrzyłam i nie mogłam się napatrzeć jaki ten mój synio jest już duży...jeszcze niedawno poduszka owa była na niego taka duża..mieścił się zaledwie od zagięcia do zagięcia rogala, niemalże wpadał do środka.
czwartek, 10 kwietnia 2014
Navington Scooner...mesior Janka :-)
Obiecałam test wózka - Jaśkowej spacerówki...
A korzystając z chwili postoju uczynię post :-) popijając kawusię...bo Jaś śpi...cud...śpi....
Jak tytuł dzisiejszego posta nasz wózek zwie się Navington Scooner. Oj długo szukaliśmy tego czego potrzebujemy..a potrzeby mieliśmy nie małe...
A korzystając z chwili postoju uczynię post :-) popijając kawusię...bo Jaś śpi...cud...śpi....
Jak tytuł dzisiejszego posta nasz wózek zwie się Navington Scooner. Oj długo szukaliśmy tego czego potrzebujemy..a potrzeby mieliśmy nie małe...
wtorek, 8 kwietnia 2014
Jasiek się panoszy..
Witam w ten piękny wieczór..piękny bo Jaś w końcu śpi... oby ta noc była inna od poprzedniej..
co się działo poprzedniej? Jakieś dzikie ryki od północy do 1.30, niczym nieuzasadnione i o dziwo nawet cyc nie pomógł...chlipania nie było końca...jakaś histeria...jak ja się napociłam by go uspokoić...może zęby? przecież w końcu musi jakiś wyjść...już nie wiedziałam czego się chwycić więc chwyciłam po czopek bo jak nic nie pomaga to może coś boli...no i przeszło..pospał do 6 i znowu dziki ryk... i nic nie pomaga...w końcu namówiłam go na małe cycowanko i zasnął ...spał do 9.30...
Wstał inne dziecko...i patrzył się na mnie jakby chciał powiedzieć..matka co ty ode mnie chcesz...
poniedziałek, 7 kwietnia 2014
odskocznia...
Tak..wiem..biję się w piersi..post miał być wczoraj..ale wiecie co..padłam...padłam jak długa po tym weekendzie z myślą że miałam napisać...i na myśli pozostało...
To może zacznę od weekendu...
piątek, 4 kwietnia 2014
nocnikowanie, odpieluchowanie, jak zwał tak zwał...
No to zebrałam się i będzie co nieco o kupkach i innych ciekawych rzeczach...
Tak tak...nieuchronnie zbliża się do nas temat nocnika i korzystania z niego pełną parą...Już od paru dni męczył mnie ten temat..i wchodząc na moje ulubione forum zauważyłam że nie tylko mnie nurtuje...
dzieciaki nam rosną dorośleją...zaczyna się powoli samodzielne jedzenie, chodzenie, zabawy, i przyjdzie czas na dorosłe korzystanie z toalety...
Prześledziłam miliony fachowych rad, artykułów książek, komentarzy lekarzy..sama nawet pokusiłam się o zapytanie pediatry o ten temat...i jak to w naturze bywa im więcej czytamy tym mniej wiemy..
szkół jest parę..jedni twierdzą że przed rokiem, inni że kategorycznie nie itp. jak zwykle nic na łatwizne tylko wszystko pod górkę...
Tak tak...nieuchronnie zbliża się do nas temat nocnika i korzystania z niego pełną parą...Już od paru dni męczył mnie ten temat..i wchodząc na moje ulubione forum zauważyłam że nie tylko mnie nurtuje...
dzieciaki nam rosną dorośleją...zaczyna się powoli samodzielne jedzenie, chodzenie, zabawy, i przyjdzie czas na dorosłe korzystanie z toalety...
Prześledziłam miliony fachowych rad, artykułów książek, komentarzy lekarzy..sama nawet pokusiłam się o zapytanie pediatry o ten temat...i jak to w naturze bywa im więcej czytamy tym mniej wiemy..
szkół jest parę..jedni twierdzą że przed rokiem, inni że kategorycznie nie itp. jak zwykle nic na łatwizne tylko wszystko pod górkę...
czwartek, 3 kwietnia 2014
Jestem jestem....i bulwersa złapałam...
Jestem..nie zniknęła...ale dopadło mnie jakieś przesileniowe zmęczenie materiału..poza tym jakoś brak mi ostatnio dnia by wszystko ogarnąć...
Te dni minęły mi tak szybko że nawet nie zauważyłam że dawno mnie tu nie było..i wiecie co..najgorsze były te wyrzuty sumienia że powinnam coś napisać ale ni chu chu...nie miałam siły już pod wieczór...
Wcześniej dopadł mnie jakiś stan przedchorobowy - domowe sposoby zadziałały i na drugi dzień jak nowo narodzona się obudziłam...
Te dni minęły mi tak szybko że nawet nie zauważyłam że dawno mnie tu nie było..i wiecie co..najgorsze były te wyrzuty sumienia że powinnam coś napisać ale ni chu chu...nie miałam siły już pod wieczór...
Wcześniej dopadł mnie jakiś stan przedchorobowy - domowe sposoby zadziałały i na drugi dzień jak nowo narodzona się obudziłam...
Subskrybuj:
Posty (Atom)