niedziela, 30 marca 2014

weekend czas tylko dla nas

No i jestem.... niestety ale musicie mi wybaczyć, gdyż weekendy ostatnio u mnie bez netowe...
za dużo wolnych chwil spędzam w dni powszednie przed komputerem, smartfonem itp więc decyzja nieodwołalna...weekendy wolne od technologi wifi, Hspa itp. nie to że mnie nie korci...czasem wieczorem zajrzę...ale to tylko przed snem tak by za dużo zaległości nie mieć....a weekend....jak zawsze minął szybko... sobota u nas buucząca i marudząca....wybraliśmy się zatem na zakupy i do babciu...a korzystając z faktu że tatusia nie było od 7 do 20 posiedzieliśmy u babu do oporu...Jaśko zasnął nawet w wózku...i spał 1,5h...co dziwne bo nigdy w domu w wózku nie spał co najwyżej na spacerze... wieczorem odebrał nas tatko w drodze powrotnej z pracy...młody był padnięty...ale szczęśliwy

Niedziela niestety też marudna...mam nadzieje że może w końcu na zęby...nawet w kościele się kręcił i wiercił...po kościółku obiad tym razem u dziadków, szybka kawa i powrót bo nie można było Jaśka ogarnąć..rozrzucał ziemi z kwiatków, trzaskał szufladami, wyciągał kable z różnych zakątków... oczywiście zapomniałam wziąć nawet śliniaka więc musiał posłużyć za niego babciny fartuszek do gotowania...



A że u dziadków brak krzesełka do karmienia to za nie służyła ława, jedynym mankamentem takich wypraw jest jeżdżenie z całym majdanem, zabawki, pieluchy, kocyki, żarcie, ubrania itp..obładowanam zawsze jak wielbłąd... i tak dość dużo zabawek już tam zostawione i pieluchy i inne...ale tak czy siak trzeba coś nabrać żeby matce było ciężej...

na szczęście po powrocie  Jaśko zgasł na prawie 2h..i ja zaliczyłam o dziwo 30 min drzemkę...

Jasiek staje się coraz większym draniem ... nie słucha nas wcale...wyrzuca żwir z kuwety, rozrzuca dopiero co ułożone pranie, otwiera wszystkie szafki i wyciąga co się da...szczególnie umiłował sobie odkurzacz... radio do którego tata już 4 razy przylutowywał na powrót antenę, farelkę stojącą w łazience, wszelkie przedłużacze, kosz na śmieci..oj wyliczać mogę....nauczył się też wymuszać płaczem histerycznym, na który staram się nie reagować...co będzie dalej aż strach się bać...

2 komentarze:

  1. Ha, ha;) W końcu i Ciebie dopadło bieganie za dzieckiem;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety...taka oto łobuzeria nam rośnie :-)

      Usuń

Informuję, iż Twój komentarz będzie widoczny po zatwierdzeniu :-)
Strefa wolna od hejtu i obraźliwych komentarzy!!